Jedno z najpiękniejszych miejsc, w jakich przyszło mi przebywać.
Wyspa, a zaraz państwo położone na Morzu Karaibskim, w archipelagu Wielkich Antyli.
Stolica – Kingston
Liczba mieszkańców – ponad 2,7 miliona
Język urzędowy – angielski, kreolski jamajski
W 2014 roku wybrałam się wraz z rodziną na jedną ze wspanialszych dotychczasowych podróży. Wyjechaliśmy w lutym na ponad 2 tygodnie, pogoda zdecydowanie dopisuje w tym okresie. Docelowo miejscem naszego pobytu było miasteczko Ocho Rios, w wolnym tłumaczeniu Osiem Rzek. Przepiękny hotel położony był nad samą plażą, gdzie też poznaliśmy tak zwanego „localsa”, który zaproponował nam bycie przewodnikiem po wyspie, oczywiście za wcześniej ustalone wynagrodzenie. Nie mogliśmy lepiej trafić, pokazał nam najpiękniejsze zakątki wyspy, codziennie przynosił skrzynię świeżutkich owoców, które jak się okazało smakują zupełnie inaczej od tych, które mamy w Polsce, dopiero wtedy dowiedziałam się jak naprawdę smakują banan i mango!




Podczas podróży z naszym przewodnikiem mieliśmy okazję zwiedzić najgłębsze zakamarki jungli, skakać z wodospadów, zobaczyć, jak zrobić z owoca chleb oraz jak żyją „zwykli” ludzie na Jamajce. Wyspa dzieli się na ludzi biednych oraz bardzo, bardzo bogatych, rzadko kiedy widać „złoty środek”.

Na wyspie czuć wszechobecną miłość i uznanie dla Boba Marley’a. W wielu miejscach zobaczymy murale, czy też malodwidła z twarzą artysty. Przy okazji możemy również zakupić tak zwanego jointa za przysłowiowego 1 dolara jamajskiego, czyli jakieś 3 polskie złote, żyć nie umierać! Jamajczycy słyną z raczej nie spieszącego się nigdzie trybu życia, toteż miłą odmianą dla nas będzie przekonanie się o tym na własnej skórze.


Ogromnie zachęcam do odwiedzenia tego zielonego zakątka świata, solennie obiecuję, że jeśli tylko nadarzy się okazja, powrócę tam szybciej, niż potrafię zjeść czekoladę, a uwierzcie, że znika w 5 sekund :).

Do zobaczenia na kolejnym krańcu świata!